Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Co czytac
#1
Zapraszam do dzielenia sie ciekawymi pozycjami i ich recenzja.



Złodziejka książek - Markus Zusak

Światowy bestseller, na podstawie którego powstał film wytwórni Twentieth Century Fox.

Liesel Meminger swoją pierwszą książkę kradnie podczas pogrzebu młodszego brata. To dzięki „Podręcznikowi grabarza” uczy się czytać i odkrywa moc słów. Później przyjdzie czas na kolejne książki: płonące na stosach nazistów, ukryte w biblioteczce żony burmistrza i wreszcie te własnoręcznie napisane… Ale Liesel żyje w niebezpiecznych czasach. Kiedy jej przybrana rodzina udziela schronienia Żydowi, świat dziewczynki zmienia się na zawsze


źródło opisu: Nasza Księgarnia, 2014
Usmiechem do mnie mow.
Odpowiedz
#2
Internet!
Szczerze polecam, bardzo ciekawy!
Odpowiedz
#3
(27-02-2019, 14:45 )Miecznik napisał(a): Internet!
Szczerze polecam, bardzo ciekawy!

Zgadza sie, szczegolnie Naszych Narodowcow..  Wink Big Grin
Usmiechem do mnie mow.
Odpowiedz
#4
Kuratorium oświaty nakazało wycofać ze szkolnej biblioteki bajkę o ślimaku. Bo jest hermafrodytą
ALEKSANDRA PEZDA


Obojnaczy z natury ślimak, homoseksualne łabędzie i dwie wiewiórki wspólnie wychowujące dziecko nie pasowały urzędnikom do standardów edukacyjnych w Polsce. Książkę kazali wycofać, a na szkołę nasłali kontrole.
[Obrazek: 9xqktkqTURBXy9kNmQ2NzFjNDJiNjJhMzU3ZTQzZ...LnBuZwDCAA]
  • “Kim jest ślimak Sam?” to bajka o małym ślimaku, który zauważył, że różni się od kolegów w szkole. Nie jest ani chłopcem, ani dziewczynką, nie umie się odnaleźć wśród rówieśników.

  • Rodzice podarowali książkę szkolnej bibliotece, żeby uczyła dzieci tolerancji. Kuratorium kazało książkę usunąć i kontroluje szkołę już dziesiąty raz.

  • Brak sympatii do ślimaka Sama ma szersze tło. Idzie w parze z niezgodą kuratorium na akcje typu Tęczowy piątek, Halloween a nawet na dyskusję o Konstytucji.
[size=undefined][size=undefined]


Z powodu krótkiej bajeczki o ślimaku nad Szkołą Podstawową nr 13 w Olsztynie zawisły czarne chmury. Śmieszne to i straszne zarazem, bo przez tę bajkę kuratorium od miesięcy nasyła na szkołę kolejne kontrole. Dotyczą już nie tylko ponadprogramowych czytadeł i nie tylko podręczników, ale również spraw finansowych. Dyrektorka została zlustrowana na okoliczność procedur, według których dopuszcza konkretne tytuły na półki. Na jakiej podstawie i kto decyduje o tym, że dzieci mają dostęp do takiej a nie innej lektury? - nękali ją urzędnicy w kolejnych pismach. Aż na internetowej stronie szkoły opublikowała wyjaśnienie, że na wybór tytułów do biblioteki mają wpływ nie tylko nauczyciele, ale też uczniowie i rodzice. Bo to rodzice podrzucili szkole bajkę o ślimaku. Za darmo, dla dzieci, do czytania i wykorzystania na lekcjach. “W księgozbiorze pojawiły się książki zalecane przez portal Cała Polska Czyta Dzieciom oraz przez Ministerstwo Edukacji Narodowej” - dopisała deklaratywnie i dla świętego spokoju dyrektorka. Ale bajki o ślimaku w bibliotece olsztyńskiej “trzynastki” już nie ma.

[/size][/size]
Nie ma jej, bo obojnacza natura tego zwierzątka nie przystaje według urzędników do standardów polskiej edukacji.
Skąd wziął się ślimak Sam
[Obrazek: 9tIktkqTURBXy9iMTY2NGFjMGI4ODM5ZTRkNWQ5Z...QIAzQL4wsM]

"Kim jest ślimak Sam?"

Chodzi o niewielką książeczkę “Kim jest ślimak Sam?” wydaną niespełna cztery lata temu przez Krytykę Polityczną. Jej bohater jest w wieku szkolnym i ma problem z tożsamością. “Jest trochę inny niż reszta klasy. Nie może zdecydować czy jest chłopcem, czy dziewczynką. Ze wstydu chowa się do skorupki” - zapowiadają autorzy na okładce. Ślimaczek Sam odpada z grupy rówieśniczej już pierwszego dnia w szkole, kiedy nauczycielka każe dzieciom podzielić się na chłopców i dziewczynki. Jak wiadomo ślimak z natury jest obojnaczy, ale ani on, ani jego koledzy z klasy nie potrafią sobie poradzić z tą dzielącą ich różnicą. Wreszcie maluch dostaje zadanie od szkolnej psycholożki - wśród zamieszkujących okolicę zwierząt ma zebrać materiał do reportażu. Dzięki temu odwiedza swoich sąsiadów: rodzinę małp - akurat poliandryczych (samice marmozet i tamaryn wiążą się z kilkoma partnerami); rybę wargacza, która zmieniła płeć, małżeństwo dwóch panów bocianów oraz dwóch pań wiewiórek wspólnie wychowujących dziecko.


Czy mamy do czynienia z naciąganą i propagandową fikcją? Nic podobnego. Każdy z opisanych przypadków występuje w naturze i nie jest ani rzadkością, ani wyjątkiem. Ręczy za to swoim zawodowym i naukowym doświadczeniem współautorka książeczki - biolożka Maria Pawłowska. Drugi autor Jakub Szamałek jest wziętym scenarzystą gier komputerowych.

W posłowiu zamieścili szczegółowe wyjaśnienia przyrodnicze opisanych przypadków. I napisali: “W tej książeczce chcieliśmy pokazać naszym młodszym i starszym czytelnikom i czytelniczkom, że modele rodziny, związków i tożsamości płciowej są w świecie przyrody niezwykle zróżnicowane. Wszystkie nasze historyjki o zwierzątkach mają swoje źródło w badaniach naukowych. (...) Im szybciej jako społeczeństwo przyzwyczaimy się, że cudza seksualność i płciowość nie jest przedmiotem oceny, tym szybciej nam wszystkim będzie lepiej się żyło”.
To podejście jednak nie przekonało kuratoryjnych urzędników z Olsztyna.
Urzędniczka idzie po ślimaka
Szkoła przoduje w mieście, liczy około 450 uczniów, słynie z wieloletniego udziału w międzynarodowym projekcie e-Twinning, ma w gronie Nauczyciela Roku, przystąpiła właśnie do wspieranego przez MEN projektu “Szkoły przyszłości” (lekcje z laptopami). Stara się nadążać za najnowszymi trendami, m.in. zrezygnowała z dzwonków - w poniedziałek 4 marca odbędą się tam pierwsze “ciche” lekcje. Podobno dzięki temu jest w szkole spokojniej, a uczniowie uczą się większej odpowiedzialności.
Ale “afera” z bajeczką ślimaczy się już ponad rok, a kolejne kontrole zaburzają pracę. Od czasu odkrycia Sama w bibliotece, szkołę odwiedziło już 10 kuratoryjnych kontroli. W toku normalnej pracy zdarzyłaby się jedna, może dwie. Zapewne dlatego dyrektorka Daria Narbut, choć potwierdza zdarzenia, odmawia rozmowy i komentarza w sprawie bajki.
- Robimy tyle dobrych i nowatorskich rzeczy, a jedna książeczka ściągnęła na nas gniew urzędników i nie da się już normalnie pracować - mówią mi inni nauczyciele z “trzynastki”. Anonimowo, bo boją się zemsty wizytatorek z kuratorium.


Na przykład w sprawie ślimaka Sama kuratoryjna kontrolerka wpadła bez uprzedzenia.

- Miała sprawdzić dystrybucję szkolnych podręczników. Ale w bibliotece podeszła prosto do sterty książek, na której leżała ta bajeczka. To były jeszcze nieskatalogowane pozycje, odłożone na oknie. Nie mógł ich zauważyć przez przypadek ani uczeń, ani żaden z rodziców, odwiedzających szkolną bibliotekę - mówią nauczyciele. Rozczarowani, bo podejrzewają, że to ktoś z ich grona doniósł do kuratorium o obecności w szkole nieprawomyślnej lektury.
Ostatecznie po wymianie pism, kuratorium zaleciło usunięcie książeczki, jako nieodpowiedniej dla uczniów i grożącej szerzeniem gender.
Ślimak gender dwa bratanki
Książka wydana przez Krytykę Polityczną wzbudzała kontrowersje już w momencie jej wydania. W maju 2015 r. prawicowe media nie szczędziły jej krytyki. Portal wPolityce.pl pisał o “genderślimaku” i że sympatyczne i nieśmiałe zwierzątko zostało ”wykorzystane przez środowiska lewackie, by wypaczyć dziecięcy świat" oraz narzucić dzieciom "genderowe treści".
Ślimak wystawił rogi również dwa lata później - w Poznaniu. W maju 2017 r. podległe miastu Centrum Inicjatyw Rodzinnych prowadziło akcję "Czytam i czuję". Pełnomocniczka prezydenta Poznania ds. przeciwdziałania wykluczeniom Marta Mazurek w ramach tej akcji przeczytała dzieciom w przedszkolu fragmenty przygód Sama. Książka miała już na swoim koncie nagrody: została wyróżniona w ogólnopolskim Konkursie Literatury Dziecięcej im. Haliny Skrobiszewskiej i wpisana na listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej za 2015 r. Rodzice przedszkolaków nie protestowali, tym bardziej że pełnomocniczka uprzedziła przedszkole co będzie czytać, a placówka skonsultowała to z rodzicami. Ale i tak zrobił się szum.
Jeden z mieszkańców miasta wystosował w sprawie ślimaka oficjalny list, w którym oskarżył Mazurek o to, że wykorzystuje “instytucję, mającą promować rodzinę i wspierać jej rozwój, do indoktrynowania dzieci ideologią LGBTQ, stojącą w oczywistej sprzeczności z wartościami rodzinnymi". Zaprotestował też radny PiS i przewodniczący komisji oświaty i wychowania Przemysław Alexandrowicz: - Wydanie tej książki przez Krytykę Polityczną potwierdza, że jest ona częścią ideologii gender głoszącej, że płeć to coś, co każdy sam wybiera. Nie podoba mi się kwestionowanie płci biologicznej. Niewłaściwe jest sugerowanie dzieciom, że sami możemy wybierać swoją płeć - powiedział.
Ślimak a sprawa polska


Brak sympatii do ślimaka Sama w Olsztynie też ma szersze tło. Idzie w parze z niezgodą kuratorium na akcje typu Tęczowy piątek, Halloween a nawet wobec dyskusji o Konstytucji. Krótko mówiąc - nawet biologia ślimaka w polskich realiach nabiera wymiaru ideologicznego i politycznego.

Za organizację Tęczowego Piątku wzywana była na dywanik do kuratorium dyrektorka olsztyńskiego I LO Jolanta Skrzypczyńska. W kraju ponad dwieście szkół organizowało tę akcję - jako wsparcie dla środowisk LGBT. W Olsztynie tylko I LO. Dyrektorka zgodziła się na Tęczowy Piątek, bo: “Wszystkich ludzi trzeba kochać i szanować” - jak tłumaczyła Gazecie Wyborczej. Po fakcie kuratorium indagowało ją o zgodę rodziców i zapowiedziało kontrolę.
Kuratorium reagowało też kiedy grupa prawników z niezależnej platformy Imponderabilia Sądowe (analizują sytuację sądów w Polsce) zaprosiła szkoły na spotkanie pod hasłem „Sądy naszych marzeń”. Miałą być dyskusja o tym, jakie powinny być sądy “na jakich wartościach zbudowane”. Plakat informacyjny przedstawiał Konstytucję, przełamaną jak opłatek. To właśnie zaniepokoiło urzędników oświatowych. Wysłali do szkół ankietę, w której dyrektorzy mieli wyznać, czy publikowali taki plakat w swojej placówce. „W związku z informacjami o próbach wykorzystywania społeczności lokalnej do działań o charakterze politycznym przez różne partie i organizacje polityczne przypominamy, że szkoła powinna być miejscem apolitycznym” – napisał kurator w piśmie do szkół.
Dyrektorzy odebrali tę ankietę jako formę zastraszenia. Podobną zresztą mieli wypełnić przez 1 listopada - tyle że z pytaniem, czy będą organizowali w szkole Halloween.
- Boimy się już cokolwiek organizować. Krąży w środowisku lista dyrektorów “niepoprawnych politycznie”, których kurator będzie próbował zwolnić. Ich się nęka kontrolami - mówi mi dyrektor jednej z olsztyńskich szkół.
Ślimak wylatuje ze szkoły
Bajeczka wydane przez Krytyką Polityczną kończy się dobrze - ślimaczek Sam, jego koledzy oraz nauczyciele zrozumieli, że różnice między nimi nie wykluczają ani przyjaźni, ani wspólnej nauki i zabawy. Nauczycielka przeprosiła Sama za pierwsze, wykluczające zadanie a koledzy zaprosili go do jednej ławki. Ale bajki jak wiemy, idealizują rzeczywistości. W polskich realiach, ślimaczek Sam został z olsztyńskiej podstawówki wyrzucony. Tylko z litości zabrała go do domu jedna z nauczycielek Zanim pokazała swojej kilkuletniej córce, przeczytała razem z mężem - z ciekawości i dla bezpieczeństwa. Zdumiona kuratoryjnym zakazem komentuje:
- Bajka w przystępny sposób uczy o różnorodności i tolerancji, każdy uczeń powinien ją przeczytać.

https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/kurat...cs&utm_v=2
Usmiechem do mnie mow.
Odpowiedz
#5
Ja nie musiałem czytać o ślimaku Samie i przeżyłem szczęśliwe życie. Moi rówieśnicy też.
Wydaje mi się, że zrobiła się moda i trend na LGBTQ i co bardziej wyrywni najchętniej tłumaczyliby dziecim już w przedszkolu, że w doktora wcale nie muszą bawić się chłopcy z dziewczynkami. Wygląda na to, że ludzie dostają już szajby na punkcie wbijania do głowy dziecim nauki o ich seksualności. Słyszałem od pewnej pani, że jej córka synom w wieku 5 i 6 lat pokazywała na bananie jak należy zakładać prezerwatywę... - Taka nowoczesna!
Dla mnie to dewiacja, ale widocznie taka moda, albo ja już zgorzkniały piernik.

Nigdy nie zwracałem uwagi na pedałów czy lesbijki, żyli tacy między nami i to była ich sprawa z kim i co robili.
Kiedy w ostatnich latach jestem bombardowany ich problemami, żądaniami i roszczeniami, to powoli zaczyna mi się otwierać scyzoryk w kieszeni i zaczynam chwalić Pana za stworzenie różnej maści prawicowców, a przez sen czasem wołam "precz z ciotami!". Smile
Odpowiedz
#6
(04-03-2019, 10:47 )Miecznik napisał(a): Nigdy nie zwracałem uwagi na pedałów czy lesbijki, żyli tacy między nami i to była ich sprawa z kim i co robili.
Kiedy w ostatnich latach jestem bombardowany ich problemami, żądaniami i roszczeniami, to  powoli zaczyna mi się otwierać scyzoryk w kieszeni i zaczynam chwalić Pana za stworzenie różnej maści prawicowców, a przez sen czasem wołam "precz z ciotami!". Smile

No i wlasnie o to chodzi, zeby robili co chca i z kim chca, zeby uznac to za rzecz naturalna bo i o tym traktuje ksiazeczka na przykladzie swiata zwierzat.


Reszte wspanialomyslnie oddalam. 
Usmiechem do mnie mow.
Odpowiedz
#7
Ale nam nikt w przedszkolu, ani podstawówce nie musiał tłumaczyć tych LGBTQ zawiłości, więc nie bardzo wiem o co chodzi. Nawet nie musieli nam mówić co z dziewczynką robić, samo przyszło.
Odpowiedz
#8
Tatuazysta z Auschwitz 
Bestsellerowa oparta na faktach powieść na miarę „Chłopca w pasiastej piżamie” i „Listy Schindlera”. Lale Sokołow trafił do Auschwitz w 1942 roku jako dwudziestosześciolatek. Jego zadaniem było tatuowanie numerów na przedramionach przybywających do obozu więźniów. Naznaczanie ich. Pewnego dnia w kolejce stanęła młoda przerażona dziewczyna – Gita. Lale zakochał się od pierwszego wejrzenia. 
Usmiechem do mnie mow.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości



Pokaż profil Wyślij prywatną wiadomość Wyślij e-mail Znajdź wszystkie posty Znajdź wszystkie wątki Opcje moderatora Opcje administratora